Księga gości

Zobacz wpisy
Dopisz się

Licznik odwiedzin

Ilość osób online: 1
Liczba odwiedzin: 25119 Dziękujemy!

Też warto zobaczyć...

Katalog stron Âz.eglarskich

Toplista serwisu e-Âz.agle!

NAJLEPSZE STRONY POÂS'WIA(?CONE ÂZ.EGLARSTWU!

Analiza oglÂa;dalnoÂs'ci witryny

Statystyka

Wiosna w Grecji Drukuj
Kythnos - TinosMykonos - Delos - Syros - Sounion - Kea

     
Kythnos
Świetność starego portu jest niemal niedostrzegalna ludzkim okiem. Mam wzrok starego historyka sztuki. Więc kiedy ginie architektura, jej ślady zdradzają mi stare drzewa. W Polsce miejsca dworów znaczą zdziczałe buki czerwonolistne. W Grecji tamaryszki rosną chyba też na dziko, ale te na Kythnos rosły wzdłuż plaży, właściwie cudem, ciągnąc wodę wprost z morza. Pobielone, na oko dwustuletnie. Kythnos rozwinęło się w XVIII jako kurort leczący egzemy i podagry. Trzęsienie ziemi zniszczyło baseny, gorące źródło z cennym żelazem wycieka wprost do morza. Pobliski hotel spa w typowej greckiej architekturze jest bezwiekowy, bez detali również dobrze mógłby powstać teraz jak dwa stulecia temu.
Kythnos, mimo początku sezonu, przesycone jest senną atmosferą. Bezruch starego uzdrowiska, jak z Czarodziejskiej Góry.
 
Tinos
Niedziela Wielkanocna. W piekarniach sprzedaje się chleby z zapieczonym jajkiem w czerwonej skorupce. W cerkwi słynącej z cudownego obrazu stoją ikony zakute w srebrne sukienki. Całe wnętrze cerkwi najeżone jest srebrnymi votami niczym mały arsenał, piętrzą się złożone w ofierze srebrne nogi, ręce, biusty. Powtarzają się często statki i kołyski. Odtworzone z detalami, pieczołowite. Filigran – arabska sztuka tkliwości.
Tinos ma duszę grecką, ale serce weneckie. Świątynia powtarza w ludowy sposób fasadę katedry Św. Marka. Portowe kamienice odbijają wody zatoki w weneckich oknach ( znaczy takich do podłogi).
     
Mykonos
Oczywiste jest piękno Mykonos. I jak każde łatwe w odbiorze, ulega komercjalizacji. Typowa ( stereotypowa?) architektura chory, poprzetykana wiatrakami. Wymaga wysiłku, by spojrzeć na wyspę inaczej, niż jak na setną kopię tej samej pocztówki czy reklamę „Visit Greece” na BBC Chanel. Więc kombinuję: mondrianowskie połączenie bieli muru, błękitu nieba skontrastowane z czerwienią nasady ramion. Pooddzielane, wzorem mistrza, szprychami skrzydeł. Tylko pion z poziomem się zatraca, obracany wiatrem o kilka stopni w prawo lub w lewo.
Maskotką miasta jest pelikan (kolejne pokolenie, pierwowzór stoi wypchany w muzeum). Zwierzęta z trudem się banalizują. Dlatego nigdy nie mam dość fotografowania obdarzonych naturalnym wdziękiem greckich kotów i akropolskich psów cwaniaków.
Pelikan urzęduje na trasie między chorą a przystanią dla promów. Droga działka, atrakcyjna. Ma do dyspozycji odwróconą łódź, niczym własne atelier. Jako tło służą maszty jachtów. Pozuje: czyści pióra, stroi miny. Patrzy: „ tak, wiem, co zrobić, czasy się zmieniają. Rybacy też porzucili już stary biznes na rzecz turystyki. Wiatraki nie mielą już zboża, a ryby łowi teraz flota japońska”. I poczłapał za winkiel. Takie czasy.
Kiedyś pelikan był symbolem Chrystusa, poświęcenia i ofiary z samego siebie. Zgodnie z legendą, że w chwili braku pokarmu, samica pelikana rozrywa swe piersi by nakarmić młode. Takie tam stare opowieści, zbyt pretensjonalne jak na nasze czasy. Zabobony, dlatego pelikan się nimi nie chwali, tak jak starzy rybacy nie opowiadają już historii o dawnych wyprawach i zaplątanych w sieci nereidach i lamiach. Historie do lamusa.
W pobliskiej dzielnicy artystów turyści piją do samego rana. Bulwar nadmorski zwany „małą Wenecją” jest bardzo subtelną rysą kolonizacji wyspy, podobnie ruiny kastro.
     
Delos
Mityczne miejsce urodzin Apollina, najważniejsza po delfickiej wyrocznia w Helladzie. Siedziba słynnych kamiennych lwów, ale opanowana przez jaszczurki i polne maki, poświęcone bogini Demeter. Jedne i drugie dodają symboliki, starość i bezruch gada i wieczny sen (Now I lay me down to sleep Pray the lord my soul to keep
If I die before I wake Pray the lord my soul to take) .Początek maja na Delos to jak nasz koniec lipca. Prozerpina niestety już pakuje walizki.
 
Syros
1 maja w Grecji. Flagi państwowe i narodowe melodie ryczące z głośnika na pustym placu przed klasycystycznym ratuszem. Wyludnione miasto Ermopolis, największe na Cykladach.
     
Sounion
Świątynia na samym cyplu Attyki. Skalny taras widokowy dla doglądającego pańskim okiem boga mórz. Zatoczka z kotwicowiskiem jest pewniakiem dla amatorów kąpieli. Wiatr wwiewa do płytkiej zatoki górne warstwy wody, gwarantując temperaturę wyższą niż gdziekolwiek indziej.
 
Kea jest zielona jest zielona jest zielona
Za falochronem łapczywe meltemi wyżarło kawałek powierzchni odkrywając nagie skały. Pradawne wybuchy wytrąciły siarkę i zabarwiły je na zielono. Teraz wyglądają w przekroju jak tort pistacjowy. Meltemi nadchodzi z północy niczym barbarzyńca, zziębnięty, pędzący znad Morza Czarnego wprost na greckie delicje. Z daleka wyciąga skostniałe palce i rzeźbi jęzorem smugi na torcie. Od dołu, by bogowie z góry nie spostrzegli spustoszenia. Omija zręcznie kwarcowe, migdałowe bakalie.
Stolica Key, Ioulis położona jest na kilkuset metrach. Ma morelowe domki i łososiowe dachy. Jest wyrafinowanie włoska, ma weneckie kastro, ratusz neorenesansowy i wille włoskie na zboczach (po definicję włoskiej willi odsyłam do Palladia). Do miasta wchodzi się od skalistego wybrzeża, ale uciec można tylną furtką napotykając wąską ścieżkę biegnąca do raju. Pejzaż zaczyna radośnie wrzeszczeć zielenią. Sady oliwkowe i gaje migdałowe, tarasy lekko zdziczałe, zachowały kształt, ale pokryły się dywanem rumianków i powojników. Bielone mury wiejskiego cmentarza ze ścianą czarnozielonych cyprysów. Wąska ścieżka biegnie do archaicznej rzeźby śmiejącego się lwa, ale natura przyćmiła kulturę. Zachłyśnięcie się formami natury jest zaraźliwe. Robię zdjęcia W. i S. (to już nie flora, to fauna :p). W. ćwiczy makrofotografię, pochylając się nad kolejnym sukulentem. Wyglądają ze S. jak doświadczeni adepci botaniki. Brakuje im siatek na motyle i retro kapeluszy. A ja po raz kolejny odkrywam, że sztuka jest wtórna, Jestem w samym środku impresjonizmu w czystej postaci.
 
Monika Osinkowska
     
     
Następny >